Pasjonaci i profesjonaliści

Znalazłem się wczoraj wieczorem w Drawnie, na próbie zespołu muzycznego. Zaprosił mnie kumpel gitarzysta (też ksiądz zresztą), abym dołączył do składu grającego standardy muzyki rozrywkowej, ponieważ brakuje im basisty. Zgodziłem się z radością. Pełnego składu na próbie nie było (brakowało klawiszowca), graliśmy w trio – gitara elektryczna (wspomniany kapłan), gitara akustyczna (jego brat) i bas (ja). Cóż to było za trio! Mógłbym tam zostać do rana. Wyczuwało się tę unikalną muzyczną nić porozumienia, dźwięki same układały się w harmonię, która przenikała do głębi wrażliwości. Graliśmy rzeczy, których w większości nie znałem, a jednak szybko odnajdywałem w tej przestrzeni linię basową i w ten sposób stapialiśmy się razem w jeden muzyczny organizm. Po próbie wyszedłem wypoczęty niczym po długim śnie.
Kocham grać z pasjonatami. Zresztą nie tylko grać – uwielbiam spotykać się z pasjonatami. Perkusista, z którym mam przyjemność wspólnie grywać od czasu do czasu, a który przy okazji jest dyplomowanym dyrygentem, z taką pasją opowiada o muzyce, że człowiek po prostu czuje te dźwięki, mimo że ich nie słyszy. Z kolei w jednej parafii, w której pracowałem, miałem przyjemność być na spotkaniu z dyrektorem kopalni piasków i żwirów, który z takim zaangażowaniem nakreślał meandry struktur piasku i inne branżowe problemy, że po godzinie tej rozmowy sam żałowałem, iż nie pracuję w kopalni. Pasja to jest siła człowieka, aktywizująca bezgranicznie moc twórczą i wykorzystująca talenty dane od Boga. Gdyby nie pasjonaci, świat byłby bardzo ubogi.
Zauważyłem też, że z pasją idzie w parze ten szczególnie pozytywny rodzaj profesjonalizmu. Autentyczny pasjonat – kimkolwiek by nie był: muzykiem, górnikiem, rybakiem, zbieraczem znaczków, kolekcjonerem kapsli itd. – zazwyczaj jest też profesjonalistą w swojej dziedzinie. Widziałem ostatnio news o dzieciaku, który pasjonuje się lotnictwem i wykrył błąd w raporcie angielskiej komisji badania wypadków lotniczych dotyczącym jakiejś tam katastrofy. To jest przykład takiego profesjonalizmu. Muzycy-pasjonaci, z którymi miałem (i mam) przyjemność grać, wiedzą zazwyczaj wszystko na temat właściwości instrumentów, którymi się posługują, nie wspominając już o teorii muzyki – przy czym często jest to wiedza nie wyniesiona ze szkoły, ale przyswojona samemu. Dlatego piszę, że jest to profesjonalizm szczególnie pozytywny, ponieważ nie jest „suchy” – to nie jest wiedza wpojona przymusem i oklepana (bo przecież człowiek musi się nią posługiwać codziennie). To jest wiedza doświadczana i przeżywana, często eksperymentowana i – przede wszystkim – sprawiająca radość z tego, że się jej często używa.
Ludzie, odkrywajcie i rozwijajcie swoje pasje! Świat jest wtedy bardziej kolorowy i o wiele strawniejszy. A przy tym daje radość z przeżywania każdego dnia.

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

DO GÓRY