Niedziela

Dziś zupełnie niespodziewanie zostałem obdarowany wolnym popołudniem. Jako że nie pamiętam kiedy miałem ostatnie wolne popołudnie w niedzielę (ale na pewno nie w tym roku), byłem tak zaskoczony, że nie mogłem wpaść na absolutnie żaden pomysł wykorzystania tego czasu. Zatem spędziłem wolne popołudnie zastanawiając się co zrobić z wolnym popołudniem, do chwili aż przyszedł wieczór uwalniając mnie od problemu.
To z kolei zapoczątkowało refleksję na temat spędzania niedzieli, która przecież dla chrześcijan jest (a raczej: powinna być) zupełnie wyjątkowym dniem tygodnia – czytaj: diametralnie różnym od pozostałych dni. Wiele jest dokumentów na temat świętowania niedzieli, więc jest gdzie zajrzeć i nie ma potrzeby przytaczać tutaj mądrości Kościoła na ten temat (chociaż pewnie przydałoby się). Chcę tylko podzielić się pewnym niepokojem. Otóż zaobserwowałem, że coraz częściej ludzie spowiadają się z opuszczania Mszy św. niedzielnej. Oczywiście dobrze, że się spowiadają. Niepokoi mnie natomiast fakt, że grzech ów staje się bardzo powszechny. Zawsze w konfesjonale pytam się, z czego ta nieobecność wynikła – i różne rzeczy można  usłyszeć (pomijając oczywiście choroby i przeszkody obiektywne): od odwiedzin rodziny do „tak jakoś wyszło”. Świat staje na głowie. Jeśli my, katolicy, nie mamy czasu dla Pana Boga to jaka jest nasza wiara? Jak możemy w ogóle mówić, że wierzymy?
Myślę, że to w dużej mierze kwestia wychowania. Ja dorastałem w domu religijnym-bez-przesady. Nie miałem może przykładu żywej i gorącej wiary, ale za to otrzymałem dobry fundament: nie było w moim domu rodzinnym niedzieli bez Mszy świętej. I za to jestem bardzo wdzięczny moim rodzicom. Mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że nigdy – jak daleko moja pamięć sięga – dobrowolnie nie opuściłem niedzielnej Eucharystii. Trudno mi więc zrozumieć ludzi, którym dziś tak łatwo przychodzi przeżywać niedzielę bez Boga i którzy tego samego uczą swoje dzieci: że od Pana Boga ważniejsza jest ciocia, która właśnie znienacka przyszła i trzeba ją ugościć, ważniejszy jest wyjazd na plażę, ważniejsze są (o zgrozo!) zakupy w hipermarkecie czy jakieś jeszcze inne rozrywki. Przypominają mi się tu słowa Jezusa wypowiedziane do Piotra w Ogrójcu: Jednej godziny nie mogłeś czuwać? (zob. Mk 14,37). Podejrzewam, że więcej w tym było smutku niż wyrzutu.

2 thoughts on “Niedziela”

  1. Wystarczy wejść do Galaxy albo Kaskady i wszystko jasne. Ja się biję czasem, bo w niedzielę jak na przekór czegoś brakuje ze sklepu. Ach.

  2. Coś w tym jest. Ja również nie wyobrażam sobie niedzieli bez Mszy Świętej choć może nie zawsze przeżywam ją tak jak powinnam.

Got Something To Say!

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

BACK TO TOP